Skip to content

Kulinarne pamiątki: Co kupić w Gruzji?

Za każdym razem przygotowując się do kolejnej wyprawy przeszukuję internet, prasę i książki (sic!) w poszukiwaniu inspiracji co do smaków i produktów, których powinnam szukać w danym kraju. Dotyczy to przede wszystkim dań, których muszę spróbować na miejscu jak i charakterystycznych produktów tam dostępnych, które można zabrać ze sobą do domu i przygotowywać z nich dania, które najbardziej nam smakowały.

Uważam, że najlepszymi pamiątkami z wyjazdów są te kulinarne i muszę przyznać, że zazwyczaj ten przedwyjazdowy reaserch materializuje się w postaci walizki wypchanej słoikami, butelkami i torbami lokalnych przysmaków. Zdecydowałam, że w związku z tym rozpocznę serię – Kulinarne pamiątki, w których będę dzielić się z Wami swoimi odkryciami i podpowiadać czego wypatrywać w danym kraju.

Ważnym czynnikiem w przywożeniu gastronomicznych pamiątek z podróży są: środek transportu i polityka sanitarna/celna danego kraju dotycząca wwozu i wywozu artykułów spożywczych. Jeśli ten ostatni czynnik jest dla was abstrakcyjny to wiedzcie, że o ile w UE takich ograniczeń zazwyczaj nie ma to np. w niektórych krajach Azji czy Ameryki Południowej takie ograniczenia występują i może się zdarzyć, że wasze swoje kulinarne pamiątki czy po prostu przekąski kupione na drogę będą musiały wylądować w koszu na granicy lub na lotnisku. Jeśli poniosą Was kulinarne inspiracje polecam dokupić już na lotnisku dodatkowy bagaż nadawany.

Sekrety gruzińskich kucharek

Kraj cudownie gościnnych ludzi, dla których jedzenie i wspólne ucztowanie jest częścią narodowego dziedzictwa i w którym, na każdym targu, sklepie spożywczym czy po prostu przy drogach (będąc w trasie) znajdziecie najsmaczniejsze owoce, warzywa, zioła i inne kulinarne składniki.  

W Gruzji nie warto się spieszyć, warto za to obserwować, słuchać i rozmawiać – najlepiej przy kieliszku gruzińskiego wina. Tych, którzy przyjemność z odkrywania kolebki światowego winiarstwa mają jeszcze przed sobą zapewniam, że najlepszym rozwiązaniem będzie poznanie przez próbowanie – najlepiej w wielu miejscowych winotekach, lub wybranie się na tour winny i spotkanie się bezpośrednio z producentami, poznanie procesu produkcji i możliwość zakupu win bezpośrednio w winnicach. Jestem pewna, że będziecie bardzo pozytywnie zaskoczeni cenami. A jeśli gdzieś w kolekcjach producentów dostrzeżecie wina ze szczepu Kisi – bierzcie w ciemno.

Jeśli już jesteśmy w temacie płynnych ambrozji – na drugie miejsce w kulinarnych poleceniach wysuwa się syrop z granatów (melasa). W smaku intensywny, ale równocześnie ma świetnie zbalansowaną słodycz i kwasowość. Można wykorzystać go zarówno do dressingów, jak i wzbogacania smaku zup, sosów, czy jako dodatek do grillowanych warzyw. Nie wyobrażam już sobie swojej kuchni bez melasy z granatów. 

Pozostając w owocowym klimacie – nie możecie wyjechać z Gruzji bez kilku arkuszy tklapi. To długo gotowany miąższ – najczęściej dzikich śliwek – jak ałycze ( w wersji kwaskowej) lub brzoskwiń, moreli, jabłek czy innych owoców ( w wersji słodkiej), który następnie jest suszony na prześcieradłach i sprzedawany w postaci cieniutkich  arkuszy. Sama esencja owocu, którą można potem wykorzystać w wielu daniach (np.czarczo), albo potraktować jako przekąskę. Podobno też kwaśne tklapi można wykorzystać jako lek na ból gardła.

Jednym z najbardziej znanych sosów w gruzińskiej kuchni jest tkemali. Przygotowuje się go z zielonych kwaśnych śliwek – zazwyczaj ałycz, czosnku, soli, ziół – jak kolendra, mięta ombalo, koperek, estragon, niewielkiej ilości chili lub pieprzu. Co gotujący, to inne proporcje i dodatki. Przyznam szczerze że moje pierwsze spotkanie z tkemali było trudne. To nie jest łatwy smak. Jednak by chociaż trochę wgryźć się w kuchnię danego miejsca, dobrze ją poznać i się jej nauczyć warto próbować danego dania „z różnych garnków”. Tkemali jest uniwersalnym gruzińskim dodatkiem, który ląduje na restauracyjnych stołach w niewielkich porcjach, przy wielu zamówieniach.

A teraz najważniejsza zasada poszukiwania kulinarnych pamiątek – najwięcej można ich znaleźć na targach i bazarach. Przy okazji tkemali wspomniałam o mięcie ombalo (polej). To charakterystycna dla niemal całej Gruzji odmiana, nieco łagodniejsza od tych dostępnych zazwyczaj w Polsce, i w aromacie przypominająca połączenie mięty z majerankiem.

Nie odchodźmy za daleko od stoisk z ziołami bo drugim składnikiem, który powinien zwrócić naszą uwagę jest kozieradka błękitna (uccho suneli). Nasiona wykorzystywane są jako dodatek do serów, pieczywa, ale też jest jednym ze składników popularnej gruzińskiej mieszanki przyprawowej chmeli suneli (obok bazylii, liści laurowych, kolendry, kopru włoskiego, natki selera i pietruszki, cząbru, hyzopu mięty polej, papryki, czosnku i soli) czy soli swańskiej. Sól ze Swanetii pełna jest aromatycznych ziół zbieranych w tym górzystym rejonie kraju – obok gruboziarnistej soli i kozieradki błękitnej w mieszance znajdują się także m.in. cząber, czosnek, nasiona kolendry, ostra papryka. Sól nadaje się do przygotowywania różnorakich marynat, wytrawnych przetworów, zup i sosów. Świetnie też komponuje się z grzybami.

Wchodząc coraz głębiej w gruziński przyprawowy świat znajdziecie adżikę – pastę z ostrej czerwonej lub zielonej papryki, czosnku, soli, orzechów włoskich i… chmeli suneli. Adżikę warto wykorzystać jako marynatę, dodatek do serów czy zup.

Na deser zostawiam ser sulguni – gruziński skarb narodowy. Słony ser podpuszczkowy z mleka bawolego lub krowiego dostaniecie na śniadanie (polecam w wersji z miodem lub sałatką gruzińską), obiad (chaczapuri jest wypełnione nim po brzegi) czy kolację ( zapiekane w ketsi (glinianym naczyniu) grzyby faszerowane serem). Sulguni świetnie nadaje się do grillowania – więc można go wykorzystać np. jako dodatek do sałatek.

Walizka się domknie na pewno. Jedźcie smakować Gruzję! Gaumardżos! 

Uwaga! Do 09.10.2019 pod tym linkiem trwa konkurs „Wybierz swoją Gruzję”, w którym do wygrania jest 2 os. wyjazd do Gruzji!  

Nie przegap kolejnych wpisów. Zapisz się do newslettera.

%d bloggers like this: