Skip to content

Gęś w dymie. Slow farm to table

„Gęś w dymie” to rustykalna restauracja, typu farm-to-table, wykorzystująca w swoich potrawach przede wszystkich produkty z własnej hodowli.  Kameralne miejsce z pięcioma stolikami. Rekomendowane przez Slow Food Polska i polski przewodnik Gault & Millau. Prowadzone przez małżeństwo Pławeckich, gdzie szefem kuchni i gwiazdą lokalu jest p. Marcin, a na pierwszej linii frontu powinności gospodyni czyni p. Katarzyna.
Restauracja bazuje na własnych recepturach inspirowanych kuchnią polską i francuską. W tygodniu można tam zjeść lunche, ale prawdziwa kulinarna magia, ma miejsce w weekendy, kiedy to szef Pławecki prezentuje pięciodniowe zestawy degustacyjne. W każdym tygodniu prezentowana jest inna odsłona smaków, np. tydzień temu była kuchnia staropolska, w ten weekend gęsina, a w następnym będą ryby i owoce morza, po które szef kuchni wybiera się osobiście do Włoch. Sety prezentowane są w trzech turach – o godz. 13:00, 16:00 i ostatni o 19:00. Mimo próśb, gróźb i szantaży, goście bez rezerwacji nie są przyjmowani. Nie ma to związku z dostępnością stolików – co czasami spotyka się z niezrozumieniem odprawionych gości – a wynika z ograniczeń logistyczno-intendenckich, tak małej kulinarnej inicjatywy.
Nasza wizyta w Laskowej, przypadła – całkiem świadomie – na pierwsze w tym roku menu degustacyjne z gęsiny (119 zł). W zestawie znalazło się 5 dań: 2 przystawki, 2 dania główne i deser. W roli amuse boucha, zaserwowano nam pate z gęsich wątróbek. Po chwili na stole znalazła się pierwsza przystawka – półgęsek. Od momentu, gdy zobaczyłam go w karcie, budził on we mnie, na przemiennie – podekscytowanie i przerażenie. Na szczęście, to wyjście poza moją strefę komfortu, zaskutkowało bardzo udanym nowym kulinarnym doświadczaniem. Z półgęskiem podano – idealnie roztapiający się na chlebie – smalec z gęsi z cebulą i ziołami. Jako drugą przystawkę zaserwowano rosół z gęsi z kurkowymi kołdunami. Esencjonalny, wyraźny smak umami. Wyborne kołduny, wypełnione fantastycznie przyprawionym farszem. W tym samym stylu, zaserwowano pierogi z gęsiną z bulionem z pieczonej gęsi, z dodatkiem świeżych prawdziwków. Posypane – znanymi nam doskonale z Japonii – tańczącymi płatkami tuńczyka bonito / katsuobushi. W daniu wyraźne podbito piąty smak, co dla mnie zawsze wiąże się z kulinarną ekstazą. Następnie podano długo konfitowaną gęś z musem jabłkowym i racuchem z papierówki. Tego typu gotowana w tłuszczu gęś połączona z kwaśnym smakiem jabłek/gruszek/śliwek, to klasyka kilku narodów. Znam ja doskonale i niestety nie przepadam za tym zestawem. O ile kocham miłością szaleńczą smak umami, to nie gustuję w daniach kwaśnych, a szczególnie do mnie nie przemawiają wytrawne dania z jabłkami. To moja osobnicza reakcja hedoniczna, której raczej żadnemu kucharzowi nie uda się przezwyciężyć. Degustację kończył francuski klasyk creme brulee, ale z gęsich jajek. Całość była bardziej niż dobra, więc przy najbliższej możliwej okazji wrócimy po więcej!

Adres: 34-602 Laskowa 679 / na degustacje konieczna jest rezerwacja: 538 012 068

Nie przegap kolejnych wpisów. Zapisz się do newslettera.

%d bloggers like this: