Skip to content

Co warto zjeść w Maroku? 

W tym wpisie przedstawiam przewodnik po marokańskich smakach odnalezionych w Fezie, Rabacie i Marrakeszu.

PatTravel_2015Food001-27A

Dzień w Maroku zwykle rozpoczyna się od placków BEGHRIR lub RGHAJF. Pierwsze z nich to małe, gąbczaste (z otworkami) placki z kaszy manny.  Najczęściej podawane są z masłem, miodem, dżemem lub słodkim jogurtem. Drugi rodzaj placka to naleśnik robiony z mąki pszennej i/lub kukurydzianej. Do śniadania (jak i każdego innego posiłku) pije się zieloną herbatę, kawę po turecku lub z mlekiem, sok pomarańczowy lub wodę.

BERBER WHISKY to lekko myląca nazwa, stosowana dla określenia marokańskiej herbaty. Ten specyficzny łyskacz to zielona herbata gunpowder z miętą i ogromną ilość cukru. Przygotowaniem tego napoju zajmują się głównie mężczyzni. W Marrakeszu widziałam kilku obwoźnych sprzedawców herbaty, którzy parzyli ją na chodniku w ogromnych metalowych imbrykach. Równie ciekawie wyglądał sposób nalewania naparu do szklanek – z dużej wysokości, tak aby utworzyć piankę. Podobnej sztuki próbowałam w różnych restauracjach, używając do tego znacznie mniejszych dzbaneczków i oczywiście mniejszej wysokości. Drugim napojem, charakterystycznym dla Maroka jest bezwątpienia JUS d’ORANGES sok pomarańczowy. Podawany w każdej restauracji, ale też sprzedawany na ulicy. Najlepszy świeżutki sok pomarańczowy z miąższem z owocu wypiłam w Fezie i przyznam, że rozcieńczona i posłodzona wersja soku na placu Djemaa el-Fna nie zrobiła na mnie już większego wrażenia.

PatTravel_2015Marakesz001-19

Menu obiadowe w Maroku nie różni się od typowego zestawu: przystawka + danie główne + deser. Marokańską ucztę rozpoczynać może zestaw oliwek, past, dipów (np. SOYA BEAN) podawanych najczęsciej z płaskim chlebkiem KHOBZ.

Typowe marokańskie przystawki to sałatki, pasty, zupy. Do tego typu posiłków należą:
HUMMUS. Teoretycznie nie powinnien być w tym zestawieniu, ponieważ po 1. nie jest to danie marokańskie (pochodzi z Libanu albo Izraela), po 2. jest już dość dobrze w PL znany, ale tak się składa, że właśnie w Marrakeszu zjadłam najlepszą jego wersję, więc w zestawie być musi. Ciepły, domowy … wspaniały. PASTY Z RYB (tutaj tuńczyk) z majonezem, cebulą. Nie próbowałam, ale ponoć zaprezentowana wersja była niesmaczna. W Maghrebie do ryb bardzo często stosuje się też marynate chermoule (szermule = szafran, papryka, pieprz, kiszona cytryna). 

SALADE MAROCAINE. Zamawiając sałatkę marokańską oczekiwałam ciepłego dania z bakłażana, papryki i oliwek. Właśnie taką sałatkę otrzymałam 2 lata temu w Andaluzji i od tamtego czasu, żyłam w błędzie, że tak nazywa się to idealne danie. W rzeczywistości, sałatka marokańska podobna jest do bałkańskiej sałatki szopskiej, składa się z drobno posiekanych pomidorów, ogórka, papryki.

ZAALOUK. Marokańska sałatka (!) z bakłażana. Marokańczycy upierają się, że to sałatka, ale w istocie jedzą to jak pastę. Zaalouk podawany jest na ciepło, w towarzystwie chlebka khobz, a przed podaniem skrapiany jest cytryną. Najlepsza potrawa tego wyjazdu. Uwielbiam! HARISSA. Ostra pasta wytwarzana z pomidorów, papryki chili i czosnku z dodatkiem oliwy.  Najlepsze pasty zjadłam w Marrakeszu na placu Jemaa El Fna – na stoisku KRITA No 14. Trudno tego miejsca nie zauważyć, ponieważ jest cały czas wypełnione ludźmi. Co ważne, jadają tam głównie lokalsi, więc daje to gwarancję autentyczności smaków. Specjalnością zakładu są kalmary i ryby, a wszystko w bardzo niskich cenach. Gorąco polecam!

PatTravel_2015Food001-11 (2)

Przy okazji tematu street foodu, polecam spróbować ulicznych chipsów. Przestrzegam jednak przed oszustwami, nas np. naciągli na podwójną cenę udając, że nie rozumieją o co pytamy. Ustaliśmy cenę, a później zobaczyliśmy, że Marokańczycy płacą dokładnie połowe z tego. Nie było to dużo więc uznaliśmy, że nie warto się awanturować.

PatTravel_2015Food001-26

Wracając do dań obiadowych, w Maroku chętnie jada się zupy, traktując je jako pełny posiłek. HARRIRA. Zupa z pomidorów, soczewicy i ciecierzycy. Podstawą zupy jest jednak wywar z mięsa (baranina, wołowina, drób). Nasza harrira w feskiej medinie podana była z ryżem i smakowała jak lekko podrasowana polska pomidorówka. Drugą równie popularną marokańską zupą jest BESSARA. Zupa z fasoli, podawana z olejem arganowym.

Najważniejszym daniem w Maroku jest Tadżin (Tażin, Tajine, طاجين). Tadżin to arabskie, gliniane naczynie służące do pieczenia (i duszenia) mięs i warzyw nad rozżarzonym węglem/drewnem. Wszystkie potrawy, które zostały przygotowane w tym naczyniu przyjmują jego nazwę. Dania jednak mogą być bardzo różne. Moją ulubioną odsłoną tadżinu jest TAGJINE KEFTA. Mielone mięso jagnięce (ewentualnie wołowe) z czosnkiem, świeżą kolendrą i pietruszką,  zwinięte w kulki i gotowane w sosie z pomidorów i cebuli. Tuż przed podaniem w środek wbija się jajko, które się momentalnie ścina. Taką wersję jadłam w lokalu Casablanca w porcie Algeciras 2 lata temu. Niestety pomimo poszukiwań nie udało mi się odszukać tej potrawy w trakcie tej podróży.

Pierwszy tadżin w Maroku zjadłam w Fezie i był to TAGJINE POULET czyli kurczakowy. Fanem kurczaka nie jestem, ale sos był absolutnie bajeczny. Powstał on z soków z duszonego mięsa, oliwek i kiszonej cytryny (KISELI LIMUNI = LEEMS). Ten ostatni skladnik jest moim marokańskim odkryciem smakowym. Genialne! Najlepszy tadżin jadłam w Casa Saada w Marrakeszu, był to TAGIJNE D’AGNEAU FRUITS SECS MAROC – z jagnięciny z suszonymi owocami, orzechami i migdałami. Bajka!

W trakcie wyjazdu jedliśmy także dania dość przeciętne, ale bardzo popularne (i tanie) więc przedstawiam tj. TAGJINE COUSCOUS znany też jako MOROCCAN COUSCOUS. VERDURE TAGJINE czyli tadżin z siedmioma warzywami i oliwkami

!PatTravel_2015Food001-2a

BROCHETTES VIANDE. Szaszłyki z marynowanego mięsiwa – tutaj z baraniny. Dania próbowałam w restauracji Terminus Hotel w Rabacie. Jak widać dodatki na bogato w towarzystwie ryżu i frytek. Ciekawe z czego wynika taka kombinacja?  Frytki jako warzywa? 

W Marrakeszu w bardzo przyjemnej knajpce D’Or zjedliśmy wariację na temat FALAFELA. Wegetariańska alternatywa (kulki z ciecierzycy) dla KEBABA. Oba dania bardzo popularne w Maroku.

!PatTravel_2015Food001-3 (2)

Marokańczycy kochają słodycze – najlepiej z dodatkiem ekstra miodu, cukru pudru. Do najpopularniejszych ciastek należą: KAAB  EL GHAZAL – tzw. rogi gazeli, migdałowe ciasteczka pokryte cukrem pudrem (najlepsze!). MAKROUT – ciastka semolinowe z nadzieniem daktylowym. CHEBAKIA – ciastka sezamowe z miodem. POLVRONES – migdałowe ciasteczko posypane pudrem. Jak widać większość tych ciastek ma podobny skład, różnią się kształtem i zastosowanymi proporcjami składników. Znaczenie ma również sposób wypieku – jedne są kruche, drugie ciągnace. Polecam zakup zestawu i dokonanie samodzielnej oceny tych specjałów. Nas szczególnie pozytywnie zaskoczyła świeżość tych słodyczy.

!PatTravel_2015Food001-4

Na koniec moje owocowe odkrycie – OPUNCJA FIGOWA. Sprzedawana na straganach, obierana ze skórki i nabijana na patyczek. Dzieciaki jedzą to jak lizaka. W smaku budzi skojarzenia z pitają i burakiem. Przyjemny owoc, ale ze względu na fakt, iż bardzo barwi skórę (jak burak) zdecydowaliśmy się tylko na jednorazowe smakowanie. Teraz czytam, że owoc ten ma dużo ukrytych właściwości: odchudza, przyspiesza metabloizm, łagodzi dolegliwości żołądkowe, zapobiega wrzodom żółądka, obniża poziom glukozy i tłuszczu we krwi. Jak to takie lekarstwo, to następnym razem będę go kupowac codziennie. 

No i jak wam się podoba kuchnia marokańska?

Nie przegap kolejnych wpisów. Zapisz się do newslettera.

  • Co ja bym bez Ciebie zrobiła? Możemy się umówić, że zawsze będziesz jeździć do jakiegoś kraju na 2 miesiące przede mną? Będę się dorzucać do kosztów.

    • Hahaha to jest chyba jakaś forma oferty sponsoringu 🙂

  • widzę, trochę rzeczy mnie ominęło – muszę nadrobić następnym razem :)))) aczkolwiek wynikało to bardziej z preferencji i gustu chyba 😛

  • Trudno tak wszystkiego zasmakować przy tak krotkich wyprawach. Myslę, że nie znam też sporo PL kuchni a jakby nie patrzec troche obiadków tutaj zjadlam ;ppp

  • Wspaniały kulinarny przewodnik po Maroku. Jeszcze tam nie dodarłam, ale jak to wreszcie nastąpi, to z przyjemnością podrepczę twoim kulinarnymi śladami. A poznawanie kultury krajów przez ich kuchnie to jedna z największych przyjemności mojego życia. Pozdrawiam serdecznie!

    • Wiadomo, kulinarne podrożne są najprzyjemniejsze 🙂

  • na-leś-ni-ki. dla mnie śniadanie musi być słodkie + lubie jak gdzieś jesteśmy wyrobić sobie mały rytuał: i tak w maroku na początek dnia ZAWSZE (czyli przez… tydzień 😉 jedlismy nalesniki.
    poza tym super wspominam owoce morza w essaouirze, ale za to bardzo źle jedzenia na jema el fnaa.
    ach, no i to ciastko z mięsem, migdałami i cynamonem – pastilla – rządzi.
    szacun za wkład pracy jaki musiałaś włozyć w napisanie tego posta. plus, przez Ciebie teraz żałuję że nie kupiliśmy ani razu opuncji 🙁

    • Haaa to ja bym swoje nalesniki oddała ;), ale to dobrze, że mamy inne smaki bo równowaga w przyrodzie musi być. O jedzeniu na Jema El Fnaa też słyszałam że kiepskie, ale trafiłam do wspomnianej 14 i już tam pozostałam na 2 dni. Nie probowałam na innych stoiskach. Aaa post pisało mi się dość przyjemnie wspomniając te wszystkie smaki. Mogę tak częściej 😀

  • tadek

    Czytam i ślinka mi cieknie.

  • demwpodrozy

    Świetny przewodnik kulinarny. Smakowicie to wygląda, aż czuje się głodna

  • tomjones

    O ja pierdol…. jeść mi się chce

  • cóż za przysmaki…

%d bloggers like this: